piątek, 20 listopada 2015

Nasze sposoby na deszczowe, jesienne wieczory…

Czy u Was też taka świetna pogoda?:) Po letnich tygodniach suszy możemy się rozkoszować różnymi rodzajami deszczu od mżawek, przez kapuśniaczki, deszczyki, ulewy – brakuje jeszcze tylko marznącego deszczu i burzy. Ten pierwszy powinno się jednak udać nadrobić po weekendzie:)



Na szczęście tydzień temu udało mi się jeszcze złapać w kadr ostatnie jesienne liście i barwy, które tak uwielbiam:






Nadchodzi czas „długich jesienno-zimowych” wieczorów, od niedawna polubiłam i ten czas – dni kiedy można trochę zwolnić i zaszyć się w ciepełku i nadrobić zaległości domowe. Dla mnie to czas na rodzinne zabawy i rękodzieło.

Jeżeli szukacie jakiś pomysłów to mogę Wam polecić ulubioną zabawę z mojego dzieciństwa, którą teraz odkrywa też moja Ewcia – zabawa guziczkami. Wszystko się zaczęło dzięki mojej kochanej babci, która gospodarnie zbierała wszystkie guziki, które odcinała od znoszonych ubrań, przez lata uzbierał się pokaźny worek. Możliwości zabawy guzikami jest mnóstwo – od segregowania, przez nawlekanie, tworzenie z nich naszyjników i bransoletek, itp.


Druga nasza popołudniowa rozrywka to kolorowanie – w ostatnim czasie pojawiły się na rynku kolorowanki dla dorosłych – są one podobno hitem we Francji. Pomagają się zrelaksować i odstresować – ja testuję jedną z nich z moją Evcią i obie jesteśmy zachwycone:


Miło jest też coś wspólnie upichcić – od razu podrzucam Wam mega prosty przepis na owsiane ciasteczka bez cukru, za to z bananem i różnymi ziarenkami znalazłam go tutaj


A na koniec nowa technika rękodzieła, którą zaczynamy odkrywać – słyszeliście kiedyś o papierowej wiklinie – świetny sposób na recykling starych gazet i magazynów. Wkrótce na blogu pojawi się instrukcja, jak zacząć pleść z papierowej wikliny:)


Tymczasem życzę Wam miłego weekendu:)
Monika

piątek, 6 listopada 2015

Warto pamiętać o innych… i świętować z rodziną

Miałam wspaniałą Babcię – kochającą, dbającą o wszystkich (tylko nie o siebie). Pamiętającą o każdej najdrobniejszej okazji, to ona nauczyła mnie pamiętać o wszelkiego rodzaju imieninach, urodzinach, rocznicach… Najważniejsza była dla niej rodzina i przyjaciele, jej priorytetem była pielęgnacja naszych wzajemnych relacji.



Tradycja świętowania wszelkiego rodzaju uroczystości oraz systematyczne spotkania bez żadnej okazji, tylko po to żeby pobyć razem, mam zaszczepione w sobie tak głęboko właśnie dzięki mojej Babci. Moja Babcia miała w sobie niesamowity dar oczarowywania wszystkich dookoła, a robiła to zazwyczaj drobnymi gestami, które nie wymagały grubego portfela, a jedynie odrobiny zainteresowania drugą osobą.  Zwykłą kartkę dzięki osobistym, przemyślanym życzeniom potrafiła zamienić w rzecz bardziej wartościową niż niejeden prezent.

Miała też kilka fajnych patentów:
  1. Jej nierozłącznym towarzyszem był notesik z wierszykami, metaforami i cytatami dzięki czemu jej życzenia nabierały wyjątkowego wyrazu.
  2. W szafie zawsze miała zapas kartek okolicznościowych, znaczków, papeterii. Bardzo ważna była dla niej otoczka, przyznacie, że zalakowana koperta kartki z życzeniami wygląda wyjątkowo...
  3. W kalendarzu miała zapisane wszystkie specjalne okazję, każdą bliską jej osobą miała lepiej zarejestrowaną niż niejeden urząd i co roku z początkiem stycznia przepisywała dzień po dniu, kto co jak i kiedy. Dzisiaj wystarczyłoby, gdyby raz wpisała sobie wszystkie daty choćby w kalendarz google, a sam by ją powiadomił.
  4. Bardzo podobało mi się, gdy do zwykłej kartki dodawała choćby jakiś drobiazg, np. z okazji narodzin dziecka malutkie skarpeteczki, na święta opłatek lub brokat – to wszystko nadawało osobisty charakter.
  5. Pamiętała o drugiej osobie w dniach dla niej ważnych np. pierwszy dzień w nowej szkole, pracy – zawsze starała się wtedy zadzwonić, dopytać jak minął dzień, wykazać zainteresowanie.
Świętujmy razem i pamiętajmy o bliskich każdego dnia, bo niestety czas szybko mija i przychodzi dzień, gdy nam ich bardzo brakuje...

Pozdrawiam ciepło,
Monika

czwartek, 29 października 2015

Slow blogging, slow bloger moje refleksje na temat blogowania...

Za ten post zabieram się już od kilku tygodni i nie mogę do końca zebrać myśli i znaleźć właściwych słów. Tyle się teraz dzieje w związku ze zmianami, które następują w moim życiu rodzinnym… wijemy sobie z moją kochaną familią nowe gniazdko i sporo z tym zamieszania:)
Nie wiem jak do tego doszło, ale tematy remontowe skłoniły mnie do refleksji nad życiem, tempem życia i blogowaniem. Składając jedno z drugim wyszło mi, że moją aspiracją jest bycie slow bloggerem - nie wiem czy takie pojęcie w ogóle istnieje:)


Zaczęło się trochę od tego, że na początku tego roku postanowiłam sobie (teraz to już do końca nie wiem po co?:)), być bardziej aktywną na blogu - częściej publikować posty, wyznaczać sobie swego rodzaju plany artykułów i wszystko usystematyzować - tak jak radzą to wszystkie poradniki dla blogerów. Ale takie plany powodują też tworzenie  sztucznych postów - tylko dlatego, że w harmonogramie jest napisane, że we wtorek muszę coś opublikować.  Po pewnym czasie przestało mi to odpowiadać, bo wydaje mi się to robieniem czegoś na siłę i mimo, że w statystykach się ruszyło to nie poprawiała mi to na dłuższą metę samopoczucia.
A gdy już zaczęłam mieć wyrzuty, że we wrześniu nie miałam czasu na zajmowanie się blogiem i każdego dnia dobijało mnie to coraz bardziej, to miarka się przelała. Po miesiącu przyszło rozwiązanie slow blogging:) Zgodnie z filozofią slow life - wszystko w swoim tempie:)
Niezmiernie odpowiada mi podejście slow i tak zamierzam przeprogramować moje życie. W 100% zgadzam się też z twierdzeniem przeczytanym w DESIGN ALIVE, że ludzka wydajność pod presją czasu jest skuteczna tylko do pewnego momentu, a potem następuje utrata kreatywności i zainteresowania.
Nie chcę też być uzależniona od bycia online zawsze i wszędzie, chce potrafić będąc na spacerze z rodzinką w lesie nie sprawdzać poczty lub najnowszych tweetów… Dlatego szukam swojej drogi i swojego sposobu na bloga;0
A tymczasem życzę Wam miłego wieczoru offline.
Monika

poniedziałek, 14 września 2015

Najciekawsze zwyczaje świętowania urodzin na świecie...

Moja Evcia urodzona 26 grudnia, tak mniej więcej w połowie lipca rozpoczęła planowanie swoich najbliższych urodzin. Wiem już jaki tort mam upiec, jakimi dekoracjami go ozdobić, jakie mają być przekąski, w co E. planuje się ubrać, codziennie pojawiają się nowe pomysły...



Temat urodzin przerabiamy na różne strony, a że po ostatnich greckich wakacjach E. coraz bardziej interesuje się geografią to zadała mi bardzo ciekawe pytanie: Jak świętuje się urodziny w innych krajach? Lekko mnie tym zaskoczyła i szczerze mówiąc nie wiedziałam, co jej odpowiedzieć.



Poza amerykańskim zwyczajem wręczania upominków gościom podczas Kinder party i śpiewania znanego wszystkim Happy Birthday, nic mi do głowy nie przychodziło:) Przeszperałam Internet i zebrałam trochę informacji, dzielę się więc nimi, bo może komuś się przyda.

Ciekawostki, ze starożytności
Czy wiecie, że urodziny świętowano nawet w starożytnym Rzymie, to co najbardziej mnie zdziwiło, to to że za czasów cesarza Hadriana częstowano słodkim ciastem… nie wiem ile w tym prawdy, ale przeczytałam gdzieś, że Grecy wymyślili zwyczaj umieszczania w cieście świeczek. Spodziewałabym się, że to raczej bardziej współczesny pomysł, ale tradycja ta czerpie podobno z obrzędów świąt Artemidy, w czasie których bogini składało się dary w postaci okrągłych, miodowych ciast właśnie z płonącymi świeczkami.

Jeżeli zastanawialiście się dlaczego w kulturze latynoamerykańskiej tak duża uwaga przywiązywana jest do piętnastych urodzin (a nie do 18 jak u nas:)), to podobno już w kulturze Azteków i Majów, był to bardzo ważny dzień dla dziewczynek., wtedy to żegnały się z domem rodzinnym i wchodziły w dorosłe życie.

W Australii takim ważnym momentem są natomiast 21 urodziny, wtedy to rodzice symbolicznie wręczają jubilatowi klucze od domu, co oznacza, że może on wracać do niego o której chce.

W Meksyku nie tylko Pinata…
Bardzo spodobały mi  się meksykańskie zwyczaje poczynając od śpiewanej od 6 rano „Las Mañanitas”, przez  „la mordida”, kiedy to twarz  jubilata wpychana jest w mega kremowy tort. Nie zapominajmy o znanej nawet w Polsce Piñata, czyli kolorowej figurce na kształt osiołka (chociaż występuje też w innych kształtach i rozmiarach) wypełnionej słodyczami  i zabawkami, rozbijanej przez dzieci kijami w celu wydobycia z niej niespodzianek.

Makaron, a długość życia w Chinach
W Chinach symbolem długiego życia jest długi makaron, dlatego podczas przyjęcia urodzinowego podaje się specjalny długi makaron, a goście wybierają jak najdłuższe nitki makaronu i oddają je jubilatowi. Kolejnym zaskakującym chińskim zwyczajem był dla mnie fakt nie obchodzenia wybranych urodzin – kobiety nie świętują 30, 33 i 60 urodzin. Mężczyźni nie świętują natomiast 40, aby nie ściągnąć na siebie nieszczęścia.

10 wyjątkowych zwyczajów z okazji urodzin:
  1. W Danii z okazji urodzin w oknach wywiesza się flagi, tak aby wszyscy wiedzieli, że osoba, która mieszka w tym domu ma urodziny.
  2. W Kanadzie natomiast, aby zły los nas nie chwycił za nos:) smaruje się nos jubilata… masłem
  3. Różowe sukienki w Ekwadorze – dziewczyny z okazji 15 urodzin zakładają różowe sukienki i po raz pierwszy w życiu buty na obcasie.
  4. Jedna świeczka na szczęście – w Niemczech na torcie ustawia się świeczki w ilości – ilość lat plus 1 na szczęście. I co ciekawe świeczki mają się palić cały dzień?! Nie wiem jak oni to robią:)
  5. Krzesła w górę – w Izraelu podnosi się jubilata siedzącego na krześle – podnosi się go taką ilość razy ile ma lat plus 1 na szczęście
  6. Złap go za ucho – we Włoszech małego jubilat ciągnie się za ucho – oczywiście tyle razy ile kończy lat.
  7. Nowe ciuszki – w Japonii z okazji urodzin zakłada się dziecku totalnie nowe ubranie, aby podkreślić wyjątkowość tego dnia.
  8. Zatańczmy walca – w Argentynie, Boliwii i Urugwaju z okazji 15 urodzin tańczy się walca.
  9. Specjalne potrawy – w Ghanie z okazji urodzin przygotowuje się wyjątkowe potrawy, np. oto, czyli pasztecik sporządzony z puree słodkich ziemniaczków i jajek, usmażony na oleju palmowym.
  10. Wszyscy razem – wszyscy Wietnamczycy urodziny obchodzą jednego dnia w Nowy Rok.

Tymczasem zabieram się do planowania moich urodzin:)
Miłego wieczoru!

czwartek, 3 września 2015

21 cytatów, które pomogą Ci się zmotywować do osiągnięcia sukcesu...


Jeśli potrafisz o tym marzyć, to potrafisz także tego dokonać. Walt Disney

Pamiętaj, iż twoja własna determinacja, by osiągnąć sukces, liczy się bardziej, niż cokolwiek innego na świecie. Abraham Lincoln

Inwestowanie w wiedzę zawsze przynosi największe zyski. - Benjamin Franklin

Nic nie jest szczególnie trudne do zrobienia, jeśli tylko rozłożyć to na etapy. - Henry Ford

Ci, którzy są wystarczająco szaleni, by myśleć, że są w stanie zmienić świat, są tymi, którzy go zmieniają. - Steve Jobs

Wyobraź sobie najbardziej wyraziście, jak potrafisz, spełnienie swoich pragnień i uznaj, że już się urzeczywistniły. Jeśli nie zabraknie ci wytrwałości i koncentracji, sukces nie każe na siebie długo czekać. - Joseph Murphy

Najważniejszym powodem, dla którego ludzie nie osiągają tego, czego chcą, jest to, że sami nie wiedzą, czego chcą. - Harv Eker

Pracuj mocniej nad sobą niż nad swoją pracą. -Jim Rohn

Nie mam żadnych talentów – prócz namiętnej ciekawości. Albert Einstein

Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko? Albert Einstein

To tajemnica wszechświata, którą wielu ludzi zdaje się ignorować: dostajesz więcej tego, na czym się koncentrujesz. - Joe Vitale

Jeśli nie pokonasz swojej tendencji do poddawania się zbyt szybko, twoje życie będzie prowadzić donikąd. - Masutatsu Ōyama

Wygrywa tylko ten, kto ma jasno określony cel i nieodparte pragnienie, aby go osiągnąć. - Napoleon Hill

Jeśli będziesz myślał tak jak teraz, to będziesz miał to, co masz. Jeżeli zmienisz swoje myślenie, zmienisz to, co masz. - Nikodem Marszałek

Plany to tylko dobre chęci, chyba że natychmiast przekształcają się w ciężką pracę. -Peter Ferdinand Drucker

Marzenia są po to, by je realizować. -Ojciec Phil Bosmans

Entuzjazm jest matką wysiłku i bez niego nic wielkiego nigdy nie osiągnięto. -Ralph Waldo Emerson

Naszą największą słabością jest poddawanie się. Najpewniejszą drogą do sukcesu jest zawsze próbowanie po prostu jeden, następny raz. -Thomas Alva Edison

Nie odniosłem porażki. Po prostu odkryłem 10.000 błędnych rozwiązań. -Thomas Alva Edison

Większość ludzi, którzy nie spełniają swoich marzeń ponosi porażkę nie przez brak możliwości a przez brak zaangażowania. -Zig Ziglar

Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu. -Winston L. S. Churchill



piątek, 28 sierpnia 2015

Sprawdzone sposoby na miły powrót do szkoły!

Powrót do szkoły dla jednych wyczekiwany moment dla innych koszmarna wizja wczesnego wstawania, kartkówek i zbliżającej się jesieni. Dla rodziców pierwszoklasistów pewnie stres przed zmianami i koniecznością przeorganizowania życia „pod szkołę”. Jak więc uprzyjemnić sobie ten czas, dzisiaj kilka inspiracji na ten temat.


Jak myślę o swoich pierwszych wrześniowych wspomnieniach to czuję smak śliwek i pachnących jesienią jabłek, które Mama szykowała mi do śniadaniówki. Wspominam ukochaną Panią Beatkę, która przez pierwsze 3 lata obdarzyła nas tak głębokim ciepłem, że dopiero w czwartej klasie przeżyłam szok szkolny. Pamiętam też, że uwielbiałam moment kupowania nowych zeszytów, piórnika i wszystkich kolorowych akcesoriów, choć nie było one tak dostępne jak teraz:).  Przed oczami nadal mam dzień, gdy na jednej z pierwszych lekcji ktoś ukradł mi gumkę do ścierania w kształcie serduszka (przywiezioną przez Dziadka).

Fajnie być pierwszoklasistą 
Szykując tego posta szukałam jakiś ciekawostek z innych krajów i natrafiłam na opis jak wygląda powrót do szkoły m.in. w Niemczech. W bardzo miły sposób przyjmowani są np. pierwszoklasiści – tradycją jest podobno przygotowywanie dla nich prezentów powitalnych. Uczniowie otrzymują kolorowe tuby wypełnione przyborami szkolnymi i słodyczami. Taką właśnie niespodziankę planuję dla mojego chrześniaka, który za kilka dni zostanie pierwszoklasistą.

Prezent DIY
Aby przygotować zestaw niespodziankę potrzebujemy:
  • Karton – kolorowy brystol
  • Celofan
  • Kolorowe wstążki
  • Różnego rodzaju przybory szkolne – ołówki, gumki, długopisy, spinacze, flamastry, plan lekcji, itd. Czego dusza zapragnie:)
  • Słodycze – ja postawiłam na trochę zdrowsze przekąski – suszone owoce, ciasteczka zbożowe – można je oczywiście upiec własnoręcznie:)
Samo przygotowanie jest bardzo proste: najpierw papier zwijamy w stożek, chowamy do niego skarby i owijamy celofanem. Zdjęcia dorzucę za kilka dni, bo mam zamiar zrobić ja w weekend:)

Inne pomysły na prezenty dla ucznia:

1.     http://www.iheartnaptime.net/back-to-school-printable-2/ 2.     http://www.craftsunleashed.com/craft-basics-main/emergency-teacher-kit/#comment-259535 3.     http://eighteen25.com/ 4.     http://apumpkinandaprincess.com/2014/08/back-school-emergency-kit-printable-tags.html

A za oceanem...
Natomiast w niektórych stanach USA nauczyciele przygotowują drobne niespodzianki/prezenciki dla swoich uczniów, życząc im jednocześnie miłej nauki w nowym roku szkolnym. Mogą to być najzwyklejsze ołówki z przywiązaną etykietką, ciasteczka lub inne drobne.

Zdjęcie na pamiątkę  
Początek roku szkolnego to również dobry moment na zrobienie pamiątkowych zdjęć, bardzo spodobały mi się te pomysły:

1.     http://www.bluecricketdesign.net/2012/09/first-day-of-school.html  2.     http://www.ohsoprintable.com/free-back-to-school-printables
3.     http://www.journeyofparenthood.com/2014/09/back-to-school.html 4.     http://mimisdollhouse.com/first-day-of-school-sign/
A na sam koniec jeszcze kilka złotych myśli na nowy rok szkolny:

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka. Może mu tylko dopomóc wyszukać prawdę we własnym sercu, jeżeli ją posiada. - św. Augustyn

Nauka to pokarm dla rozumu - Lew Tołstoj

Nie wystarczy dużo wiedzieć, ażeby być mądrym - Heraklit z Efezu

Wiedza nie ma właściciela - Ludwik Pasteur

Jest tylko jeden sposób nauki. Poprzez działanie - Paulo Coelho

Geniusz to czasem tylko instynkt, który nie podlega doskonaleniu; częściej jest to sztuka trafnego kojarzenia codziennie doskonalona dzięki obserwacji i doświadczeniu. - Napoleon Bonaparte

Powodzenia we wtorek i miłego ostatniego wakacyjnego weekendu:)

środa, 19 sierpnia 2015

Plany na weekend: 5 powodów dla których warto wyrwać się z dziećmi na wieś

Przypominam sobie te wakacyjne tygodnie, kiedy to z dziadkami jeździłam do Wujka na wieś. Jako dziecko wychowywane w kamiennicy, swoboda i atrakcje, którą dawała mi wieś były dla mnie bezcenne…?


W pamięci do dzisiaj mam smak chleba pieczonego w piecu opalanym drewnem, który zjadaliśmy świeżutki i chrupiący z masłem lub maczany w wodzie i posypywany cukrem.

Przypominam sobie też mój pierwszy udział w dojeniu krówek, kiedy to Wujek przekonywał mnie, że trzeba krowę złapać za ogon i pompować nim jak wodę ze studni i mleczko będzie leciało. Naiwnie wierzyłam w to przez chwilę:) 

Wspominam ucieczki przed szalonymi gąskami i kozami, które szczypały w pośladki, łowienie ryb w stawie – wędką zrobioną ze zwykłego kija i jakiegoś haczyka. Rzucanie się sianem w stodole, lub zapach zboża, świeżo oddzielonego od plew (tak to się mówi?:)).
Wspólnie z kuzynami i kuzynkami dni spędzaliśmy od świtu do zmierzchu na dworze, do domu wracaliśmy tylko po coś do jedzenia, a wieczorem na mycie i spanie. To były wspaniałe chwile…
Chciałabym zapewnić podobne wspomnienia moim dzieciom, więc w najbliższym czasie mamy zamiar szukać wspomnień mojego dzieciństwa. Będziemy biegać po polach, będziemy starali się poczuć zapach rozgrzanej ziemi, będziemy piszczeć na widok każdego traktora i wcinać chrupiący tradycyjny chleb.
Dlaczego warto więc wybrać się na wieś:
  • Aby poczuć się wolnym
  • Aby zbliżyć się do natury
  • Aby oderwać się myślami od codzienności
  • Aby zjeść coś co ma smak prawdziwego jedzenia
  • Aby beztrosko spędzić czas
Tymczasem wczuwam się w klimat patrząc na zdjęcia Kasi:






Pozdrawiam ciepło:)
Monika

czwartek, 13 sierpnia 2015

Gry podwórkowe i domowe, czyli ciąg dalszy wakacji w mieście

Zgodnie z obietnicą podrzucam zebrane zasady gier podwórkowych i nie tylko. Być może w niektórych regionach grało się trochę inaczej, ten spis to wersja, którą mnie udało się zapamiętać. Wybierajcie, więc, co bardziej Wam pasuje i grajmy z dziećmi w gry z naszego dzieciństwa, a będą to bezcenne chwile:)


Dwa ognie/Zbijak
Rozpoczynamy od przygotowania boiska, rysujemy duży prostokąt i dzielimy go na pół. Osoby biorące udział w zabawie dzielimy na dwie drużyny. W każdej z nich wybieramy „Matkę” – stoi ona poza linią boiska drużyny przeciwnej. Do gry potrzebujemy piłki i minimum 6 osób. Zaczynamy  - drużyny ustawiają po swoich stronach boiska. Rzucając piłką próbujemy trafić w członka drużyny przeciwnej, a jednocześnie sami nie dajemy się zbić – wszystko w obrębie naszego boiska, którego nie możemy przekroczyć. Natomiast „Matki” muszą łapać piłki, które wypadną poza boisko drużyny przeciwnej, jak złapią taką piłkę to same próbują zbijać przeciwników. Z gry odpada się, gdy zostanie się zbitym przez przeciwnika, bądź wyjdzie się poza boisko. Przegrywa oczywiście ten zespół, który straci wszystkich graczy.

Głupi Jaś
Dwie osoby rzucają piłkę, a trzecia stojąca pośrodku próbuje ją przejąć. Jak jej się to uda to osoba, która nie złapała zostaje nowym „Głupim Jasiem”.

Państwa-Miasta
W grę mogą grać cztery osoby, potrzebujemy kredę lub patyk jeżeli rysujemy po piasku, patyki takiej samej długości dla każdego z graczy. Na początku musimy narysować duży kwadrat lub kółko i podzielić go na 4 równe części. Pośrodku rysujemy małe kółko. Każdy staje na swoim polu, któremu nadaje nazwę państwa lub miasta. Wybieramy osobę, która rozpoczyna grę, osoba ta stoi na swoim polu i mówi: wywołuję, wywołuję wojnę np. z … i rzuca patyk do góry. Wywołana osoba musi złapać patyk, jeżeli jej się to uda to wygrywa i może zabrać kawałek terytorium osoby z którą walczyła. Jeżeli przegra to osoba, która wypowiadała wojnę zabiera kawałek terytorium. Państwo/Miasto, które zostanie całkowicie rozebrane odpada, a grę wygrywa ten, kto zbierze największe terytorium. Gracze niech na początku gry ustalą jak duże terytorium można zabrać jednorazowo:)

Klasy
Rysujemy pole gry, którego wygląd znany jest chyba każdemu. Gra polega n rzucaniu kamyczkiem na kolejne pola, najpierw z numerem 1 – po czym skaczemy na jednej nodze z pola na pole, omijając pole z kamykiem. Skacząc na pole w kółku, stawiamy dwie nogi, wykonujemy obrót i wracamy na start, zbierając kamyk po drodze. I tak zaliczamy kolejne cyfry, wygrywa ten kto pierwszy bezbłędnie przejdzie wszystkie cyfry.

Podchody
To chyba moja ulubiona wakacyjna gra, do dzisiaj wspominam jak kilka lat temu zorganizowaliśmy sobie podchody z dzieciatymi znajomymi, w trakcie złapało nas oberwanie chmury. Wszyscy mokrzy do gaci biegaliśmy po lesie z dziećmi na rękach, ale było tak mega zabawnie, że nikt nie narzekał Dla tych co jeszcze w podchody nie grali dla przypomnienia dzielimy się na dwie drużyny: uciekającą i ścigającą. Pierwsza zaczyna – zostawiając po sobie ślady – strzałki różne zadania, próbuje nas ściągnąć w konkretne miejsce. Grupa ścigająca podąża za kolejnymi wskazówkami, zadaniami, jeżeli odnajdą uciekających to wygrywają, a jeżeli nie to wygrywają uciekający. Strzałki rysujemy, układamy z kamyków, szyszek, bądź inny sposób, który podpowie nam wyobraźnia.

Ciuciubabka
Jednej osobie zawiązujemy oczy opaską/apaszką i  okręcamy ją wokół własnej osi powtarzając wierszyk:
- „Gdzie idziesz babciu?”
- „Do miasta”
- „A po co?”
- „Po kawałek ciasta”
- „A gdzie masz kury?”
- „Na grzędzie.”
- „To szukaj ich wszędzie”
I osoby uciekają, a ciuciubabka ich szuka. Jak kogoś złapie to następuje zmiana ciuciubabki. 

Raz, dwa, trzy – Baba Jaga patrzy
Ustalamy linię startu i linię mety, z graczy wybieramy Babę Jagę, która staje na mecie tyłem do wszystkich. Baba Jaga mówi wierszyk: „Raz, dwa, trzy Baba Jaga patrzy” i odwraca się w stronę pozostałych dzieci. Dzieci w czasie jak Baba Jaga mówi wierszyk, próbują dobiec do mety, natomiast jak Baba Jaga się obraca to zastygają nieruchome, a jeżeli się ruszą to muszą wrócić na start.

Mam chusteczkę haftowaną
To już gra typowo przedszkolna, a grać można w nią choćby w domu. Potrzebujemy oczywiście chusteczki (niekoniecznie haftowanej) Osoby siadają w kółku, a jedna stoi w środku i śpiewa piosenkę „Mam chusteczkę haftowaną, co ma cztery rogi, kogo kocham, kogo lubię rzucę mu pod nogi. Tej nie kocham, tej nie lubię, tej nie pocałuje, a chusteczkę haftowaną Tobie podaruje” i rzucamy chusteczkę pod nogi wybranego dziecka. Wtedy następuje zmiana, wybrana osoba wchodzi do środka i wszystko od nowa. 

Chodzi lisek koło drogi
To kolejne wspomnienie z przedszkola, pamiętam, że jakoś nigdy nie chciałam też tym liskiem zostać, może to przez ten przerażający dla mnie wtedy wierszyk Tak czy siak – dzieci siadają w okręgu i zamykają oczy, lisek chodzi za ich plecami i śpiewa lub recytuje wierszyk „ Chodzi lisek koło drogi, nie ma ręki, ani nogi. Trzeba liska pożałować, chleba z masłem posmarować”. W tym czasie podrzuca wybranej osobie fant, a wybrane dziecko musi złapać liska. Gonią się kółko, jeżeli lisek ucieknie i zdąży usiąść na miejscu wybranej osoby (tej której podrzucił fant) to nowa osoba zostaje liskiem. A jeżeli nie to lisek się nie zmienia, i rozpoczyna od nowa.

Baloniku
Stajemy w kółeczku i łapiemy się za rączki i powtarzamy wierszyk: „Baloniku nasz malutki, rośnij duży okrąglutki. Balon rośnie, że aż strach, przebrał miarę, no i trach! Jednocześnie powiększając kółeczko do momentu, aż osiągnie rozmiar maksymalny:)

Stary niedźwiedź
Dzieci stają w kółeczku, do środka wchodzi niedźwiedź i zwija się w kulkę, tak, aby nic nie widział – zapada w sen. Pozostałe dzieci chodzą wokół niego i śpiewają: „Stary niedźwiedź mocno śpi, stary niedźwiedź mocno śpi, my się go boimy, na palcach chodzimy, jak się zbudzi będzie zły. Pierwsza godzina niedźwiedź chrapie, druga godzina niedźwiedź sapie, trzecia godzina niedźwiedź łapie”. Wtedy niedźwiedź budzi się i goni dzieci, jak kogoś złapie to ta osoba zostaje niedźwiedziem.

Kolory
Potrzebujemy piłkę, dzieci rzucają sobie piłkę podając nazwę koloru. Piłkę należy złapać, za wyjątkiem gdy osoba poda kolor czarny. Jeżeli złapiemy na kolorze czarnym to zaliczamy skuchę i należy ukucnąć, przy kolejnej uklęknąć na jedno kolanko, następnie na drugie kolanko, łokieć, itd. Jeżeli natomiast uda nam się złapać to skucha się anuluje. Skucha jest też wtedy, gdy ktoś poda inny kolor niż czarny, a my nie złapiemy piłki.

Wyrazy
Tą zabawę moja Mama sugerowała mnie i siostrze zazwyczaj, gdy jechaliśmy samochodem i już strasznie nam się nudziło, a że na wakacje rok do roku jeździliśmy do Trzebieży, czyli ok. 452 km od domu to grałyśmy w nią często. Gra jest prosta i polega na wymyśleniu wyrazu na literę, na którą kończy się wyraz, który powiedziała druga osoba. Pamiętam grałyśmy w nią na zmianę z liczeniem samochodów w określonym kolorze – niestety tabletów wtedy nie było:)

Berek
Tą grę znają wszyscy, ale co tam wpisuję ja na listę. Biegamy, ganiamy, łapiemy i od nowa:)

W chowanego
Wszyscy się chowają,  a jedna osoba szuka, ale zanim zacznie to z zasłoniętymi oczami odlicza np. do 20, po czym woła: „Szukam”. Jak kogoś znajdzie to woła jego imię. Osoby chowające się mogą wyjść z kryjówki i szybko dobiec do bazy, gdzie mogą się zaklepać wołając: „raz, dwa, trzy za siebie”. Gra trwa do czasu, aż odnajdą się wszyscy.

Ciepło-zimno
Chowamy jeden przedmiot i nakierowujemy na niego drugą osobą wskazówkami – „ciepło” jak jest coraz bliżej przedmiotu, a „zimno”, jak jest dalej od przedmiotu.

Gąski, gąski do domu
Pomysł na tą grę podsunęła mi sama Evcia Im więcej osób w nią gra tym lepsza zabawa. Musimy wybrać sobie Pasterkę, Wilka a pozostali to Gąski. Po jednej stronie boiska/łąki stoi Gąska, a po drugiej Gąski, pośrodku znajduje się Wilk. Należy dobiec do Gąski unikając Wilka. Gąska woła: „Gąski, gąski do domu! – Boimy się – Czego? – Wilka złego – A gdzie on jest? – Za lasem
Gąski, które złapie Wilk – stają się jego pomocnikami i w kolejnej rundzie same łapią gąski. Gra trwa do momentu, aż wilki wyłapią wszystkie gąski.

Głuchy telefon
To wstęp do plotkowania:) Dzieci powtarzają sobie wzajemnie na ucho jedno słowo, zazwyczaj zanim dotrze ono do ostatniej osoby to jest to już zupełnie inne słowo, czyli podobnie jak z plotką:)

Pomidor
Jedna osoba zadaje różne śmieszne pytania, a odpowiedzią zawsze musi być Pomidor. Jeżeli ktoś się pomyli lub zacznie się śmiać to odpada, wygrywa ten kto dotrwa do końca.

Ojciec Wirgiliusz
Z dzieci wybieramy „ Ojca Wirgiliusza” i śpiewamy wszyscy piosenkę (można się kręcić w kółko wokół Ojca Wirgiliusza): „Ojciec Wirgiliusz, uczył dzieci swoje, a miał ich wszystkich 123, hejże dzieci, hejże ha róbcie wszystko to co ja” i wtedy pokazuje on różne zabawne figury/wygibasy, a dzieci muszą to powtarzać. 

No to teraz do zabawy:)
Pozdrawiam Was ciepło 
Monika

środa, 12 sierpnia 2015

Noc pod gwiazdami, czyli Perseidy 2015

Szukacie pomysłu na wieczór, a w zasadzie noc -  już dzisiaj niebo rozbłyśnie od spadających gwiazd, co prawda już od końca lipca na niebie możemy obserwować Perseidy, ale to właśnie tej nocy ma nastąpić maksimum ich aktywności.


W czasie maksimum na nie niebie możemy zobaczyć nawet do 100 spadających gwiazd na godzinę. Te spadające gwiazdy to w zasadzie drobinki pyłu wyrzuconego przez komety, które w momencie jak wpadają w naszą atmosferę to ulegają spaleniu, dzięki czemu my możemy zobaczyć to wyjątkowe zjawisko.

Perseidy obserwowane są już od ponad 2000 lat, pierwsze wzmianki można znaleźć w chińskich kronikach z 36 r. n.e. Perseidy są też zwane "łzami świętego Wawrzyńca", ponieważ ich aktywność można było obserwować podczas festiwalu tego świętego we Włoszech 10 sierpnia.*

Wybierając się na obserwacje nieba, warto wyjechać kawałek za miasto. Zabrać ze sobą kocyki, lornetki, lunety i koniecznie aparat (przyda się też statyw).

Oglądanie spadających gwiazd może być bardzo romantyczne, więc to doskonała okazja na przykład do zaręczyn lub wyznania miłości. A może Wam się przydarzyła podobna historia, jeżeli tak to koniecznie podzielcie się nią w komentarzach:)

Ci co nie zdążą dzisiaj, to nic straconego, bo Perseidy będzie można jeszcze oglądać do 24 sierpnia, tylko w coraz mniejszym natężeniu.


Udanych obserwacji :)

*Źródło danych: http://meteorshowersonline.com/perseids.html

czwartek, 6 sierpnia 2015

Moje sposoby na wakacje w mieście z 5-latką i 2-latkiem

W dzieciństwie sierpień zawsze źle mi się kojarzył, mimo, że to jeszcze wakacje to jakoś już tak refleksyjnie się robiło… bo to już zimne poranki, bo krótsze dni i  jesień za progiem, a co za tym idzie BACK to school. Może było też tak, bo w sierpniu przeważnie już nigdzie nie jeździliśmy, a po 15-tym to tylko po księgarniach i papierniczych lataliśmy. Wakacje wtedy spędzałam na podwórku, bądź przed blokiem u jednej lub drugiej babci.



Wakacje w mieście z 5-latką (lub pięciolatkiem)

Teraz możliwości spędzania czasu w mieście jest jakby więcej, aczkolwiek za niektóre trzeba zapłacić tyle, że dla wielu i tak są poza zasięgiem. Szukając jakiegoś zajęcia na sierpień dla mojej Evci, znalazłam kilka mega fajnych ofert półkolonii z atrakcjami typu jazda konna, warsztaty różnego rodzaju w tym np. lego, basen, itp. Niestety ceny jakieś szalone 5 dni to średnio ok. 600 zł za 8 godzin:(


Chciałabym jej jednak zapewnić jak najwięcej atrakcji na wakacje w mieście, ale takich, które będą darmowe lub bardziej na naszą kieszeń, no i pozwolą Evci zapamiętać te chwile, sprawić by były bardziej uroczyste:).

Dzisiaj dzielę się tym, co wymyśliłam – są to pomysły, które uwzględniają to, że Evcia ma 5,5 roku.

Grasz w zielone…
Pierwszy pomysł podsunął mi spacer po 90 tych urodzinach mojej Babci. Poszliśmy z dzieciaczkami na plac zabaw pod szkołą, a tam na asfaltowym boisku wymalowane gry planszowe – jak prosty i genialny to pomysł pomyślałam – planujemy odtworzyć więc, którąś z gier przy pomocy kolorowej kredy:)

Już czas na piknik
Nie jest to zbyt odkrywcze, ale dla mojej pięciolatki to mega fun i wcale nie musi, to być jakiś super wystylizowany piknik w jakimś piękny miejscu, może on odbyć się nawet na podłodze w dużym pokoju. Przetestowałam to podczas jednej z kolacji i polecam. Natomiast kilka dni temu kolację zjedliśmy na balkonie, przy zapalonych świeczkach i też było ciekawie:) Ewa zaczęła straszyć Tomka duchami i nietoperzami, więc pół bloku wiedziało, że dzieciaki jedzą kolację na balkonie.

Plażujemy
Pewnie w każdym z miast znajdzie się choćby malutka miejska plaża, w Łodzi mamy jedna nawet w centrum handlowym, a poza tym są też stawy, gdzie zorganizowano fajne miejsca na plażing. A dla takiego malucha to jeszcze niewielka różnica, ważne że jest piasek i trochę wody.

Wycieczka po mieście
Moja Mama zabrała ostatnio Evcię na wycieczkę po miejscach dla niej sentymentalnych – pokazała jej gdzie chodziła do szkoły, gdzie do przedszkola, gdzie się bawiła jak była w jej wieku, itd. Mała wróciła zachwycona, bo na wet nie pomyślałaby, że jej babcia też była kiedyś mała…

Poszukiwanie skarbu
Każde miasto ma jakąś legendę, bądź ciekawą historię. W wielu miastach organizowane są gry miejskie, inspirując się nimi można stworzyć coś w tym stylu dla naszego przedszkolaka.

Warsztaty plastyczne
Moja E. uwielbia, była ostatnio na warsztatach ceramiczny, gdzie lepiła z gliny, a następnie wytwory jej wyobraźni były wypalane w piecu, po czym je szkliwiła, wyszły jej cudeńka:
Organizujemy sobie też malowanie w plenerze – ostatnio za pędzelki służyły nam kwiatki, listki i źdźbła trawy – tacy sobie jesteśmy kreatywni, a dokładniej E. jest:)

Ruch to zdrowie
Uwielbiamy nasze wspólne wycieczki rowerowe, a odkąd E. nauczyła się to już w ogóle jest super, póki co zwiedzamy najbliższą okolicę, ale za rok może pojedziemy gdzieś dalej.

Tańcujemy
Dyskoteka z kuzynostwem na świeżym powietrzu to jest to, wystarczy kilka dziecięcych hitów (strój księżniczki:)) i imprezka gotowa.

Gry podwórkowe
To, że gry podwórkowe odeszły w zapomnienie widać na podwórkach, gdzie praktycznie nie bawią się już dzieci. Od czasu do czasu słychać inicjatywy, które chcą je przywrócić do łask. I świetnie, bo tylko bawiąc się z innymi dziećmi można nauczyć się współpracy, rywalizacji, budowania relacji międzyludzkich – komputery nam raczej tego nie dadzą. Chciałabym więc nauczyć Evcię w gry, które sama pamiętam z podwórka lub przedszkola:) Spiszę też wszystkie i podzielę się z Wami w kolejnym poście:)

Wakacje w mieście z 2-latkiem

Natomiast mój dwulatek jest dużo mniej wymagający i prostszy w obsłudze. Największą frajdę sprawiają mu:


Wycieczka autobusem
Przejażdżka najzwyklejszym autobusem miejskim, choćby kilka przystanków to jest to... ekscytująca, niczym wyprawa w nieznane...

Wycieczka na dworzec kolejowy
Ciuch ciuch, koła w ruch - nie ma jak oglądanie pociągów na żywo, dobrze, że mieszkamy całkiem blisko dworca. Dla T. to niczym oglądanie Tomka i przyjaciół live:)

Oglądanie maszyn budowlanych
Koparki, Wywrotki, dźwigi - wszystko wzbudza u niego efekt wow... Dobrze, że "Łódź się buduje" właśnie teraz, bo dzięki temu o znalezienie placu budowy nie trudno.

Plac budowy w piaskownicy
Zabranie reklamówki autek na plac zabaw, to ostatnio standard, a potem zabawa w Boba budowniczego w piaskownicy.

Nakarmmy kaczuszki
Chyba większośc maluszków uwielbia zwierzątka, karmienie kaczek w pobliskim parku jest dla nich super zabawą.

Wycieczki rowerowe
Podobnie jak Evcia i Tomek uwielbia wycieczki rowerowe, ostatnio spędzamy tak popołudnia kilka razy w tygodniu.

Ale to nie koniec, ta lista jest nadal otwarta i będę ją uzupełniać jak tylko zrobimy coś fajnego.

Pozdrawiam ciepło
Wystąpił błąd w tym gadżecie.